Couchsurfing w Malezji, czyli jak się żyje w Kuala Lumpur

W Kuala Lumpur mieliśmy po raz pierwszy okazję skorzystać ze sławnego couchsurfingu. Dla tych mniej obeznanych wyjaśnię, że wspomniany couchsurfing, po polskiemu „surfowanie na kanapie”, to portal umożliwiający wyszukiwanie wolnego miejsca noclegowego u innych użytkowników, jeśli oczywiście wyrażą na to zgodę. Odbywa się to, rzecz jasna za darmo. Zapłata, w dość naturalny sposób  przybiera postać wymiany kulturowej, opowieści i wspólnego spędzania czasu. Według mnie, jest to jeden z najlepszych sposobów, aby bliżej poznać codzienne życie mieszkańców danego kraju. Z drugiej strony mam wrażenie, że coraz więcej ludzi szuka po prostu noclegu na krzywy ryj (byle za darmo), albo traktuje portal jako serwis matrymonialny. Początkowo umieściliśmy nasz plan podróży na otwartym forum, ale jakoś nikt specjalnie nie kwapił się do zaproponowania nam noclegu. W związku z tym, kilka dni przed przybyciem do K.L. przeszliśmy do ofensywy i wysłaliśmy wiadomości do 10. osób. Jedna z nich zaproponowała nam 3 dniową gościnę i już wiedzieliśmy, gdzie spędzimy Wigilię i Święta. Naszym hostem, czyli gospodarzem, miał być hindus o imieniu Sarthak, mieszkający od 2 lat w Malezji.

 

Byliśmy bardzo podekscytowani naszym pierwszym surfowaniem. Przede wszystkim dlatego, że rzadko ma się okazję zobaczyć jak naprawdę wygląda codzienne życie. Z reguły jako turyści, mamy jedynie powierzchowny obraz wielu spraw. Zanim przeprowadziliśmy się do naszego hosta, byliśmy w mieście już 2 dni, więc zdążyliśmy się nauczyć sprawnego przemieszczania transportem publicznym. O ile w okolice nowego noclegu trafiliśmy bez problemu, tak ze znalezieniem właściwego adresy mieliśmy mały problem. Kiedy stało się jasne, że mieszkanie Sarthaka, znajduje się w ogromnym, 40. piętrowym apartamentowcu, złapało nas lekkie zdziwko.

Byliśmy niemal tak zdziwieni jak ta małpka jedząca kwiatka
Byliśmy niemal tak zdziwieni jak ta małpka jedząca kwiatka

 

Sarthak to średniego wzrostu, dwudziestoczteroletni mężczyzna. Jego ciemna karnacja, oraz czarne włosy połączone z delikatnymi rysami twarzy, łatwo pozwalają odgadnąć, że pochodzi z Indii. Zza okularów obdarza nas łagodnym, inteligentnym spojrzeniem. Jesteśmy jego pierwszymi gośćmi i widać, że jest przez to trochę onieśmielony, choć stara się nie dać po sobie poznać. Pochodzi ze stolicy Indii, New Delhi. Skończył architekturę na uniwersytecie w Kalkucie i od 2 lat pracuje jako projektant platform wiertniczych. Pytany o hobby, odpowiada, że uwielbia gotować. Sarthak jest uważnym słuchaczem, ale lubi też opowiadać, głównie o Indiach, gdzie spędził cała swoją młodość. Po pierwszej rozmowie wiemy już, że mamy do czynienia z bardzo inteligentnym i ułożonym człowiekiem. Mimo swojego wieku, sprawia wrażenie doroślejszego od nas i większości młodych ludzi których znamy. 

Przy każdej rozmowie, pytań zadawaliśmy co nie miara a on zawsze ze spokojem odpowiadał. Kiedy w końcu atmosfera nieco się rozluźniła, zauważyliśmy, że bardzo lubi opowiadać a my z wielką przyjemnością słuchaliśmy o życiu w Indiach i Malezji. Wieczorem przygotowywaliśmy herbatę i często, bez ogródek zasypywaliśmy go pytaniami o życie, sytuację ekonomiczną, o ludzi, religię, filozofię i jedzenie.

 

Krótka historia Kuala Lumpur i Malezji

Stolica Malezji jest młodym miastem, liczącym około 160 lat. Początkowa była to nieduża osada, zbudowana w sąsiedztwie kopalni cyny. Wraz z rozwojem kopalni, miasto również się rozrastało. Pod koniec XIX wieku, Brytyjczycy, przenieśli stolicę do miejsca o większym strategicznym znaczeniu, czyli właśnie do Kuala Lumpur. Podczas II Wojny Światowej, Japończycy okupywali kraj i stolicę przez niemal cztery lata, kiedy w końcu skapitulowali po bombardowaniu Hiroszimy i Nagasaki. Brytyjczycy wrócili tylko na trochę, bo już w 1957 Zjednoczone Stany Malezji ogłosiły niepodległość aby w 1963 ostatecznie wyłonił się kraj taki jaki znamy teraz – Malezja. W latach 70., Kuala Lumpur było największym producentem cyny na świecie, wytwarzając 30% tego metalu. Z biegiem czasu znaczenie wydobycia cyny zaczęło spadać i obecnie produkcja ogranicza się głównie do potrzeb przemysłu elektronicznego. Między innymi przez wieloletnią eksploatację tego metalu, Kuala Lumpur jest mocno pofalowane.

Jakiś random, bo żadne z nas nie chciało takiego zdjęcia
Jakiś random, bo żadne z nas nie chciało takiego zdjęcia

 

Jak się żyje w Kuala Lumpur

Sarthak mówi, że nie można narzekać, że żyje się dobrze. Jest dużo inaczej niż w Indiach, gdzie liczba ludności to poważny problem. Tam ludzi jest masa i wszystkiego brakuje. Tutaj ma pracę którą lubi, zarabia dobre pieniądze. Twierdzi, że nie może powiedzieć nic złego, jest zadowolony. Większość dnia spędza w biurze. Z domu wychodzi o 7.45 a wraca najczęściej około 19. W domu przygotowuje sobie jedzenie, odbywa codzienną rozmowę z rodziną i dziewczyną za pomocą Skype’a a następnie albo poświęca się swoim drobnym sprawom, albo czyta informacje o świecie. Mając porównanie z Indiami, Malezja jest dla niego bardzo wygodnym miejscem do życia.

Fakt, stolica, jak na Azję, sprawiała bardzo europejskie wrażenie. W porównaniu do Tajlandzkich miast, tutaj jest czyściutko. W oczy rzucała się jedynie większa ilość żebraków. No i jak dla nas, każde przejście przez ulicę to kolejna lekcja survivalu. Dla przykładu,  lekcja nr 1: Czerwone światło wcale nie oznacza, że należy czekać a zielone, że wolno iść. Zawsze trzeba się rozejrzeć i wybrać dogodny moment, niezależnie od konfiguracji świateł. Bardziej wprawieni przekraczali ulicę na raty, lawirując pomiędzy jadącymi pojazdami. To jednak jeszcze nie nasz poziom.

 

Sytuacja ekonomiczna Malezji

Malezja stoi ropą, gazem, kauczukiem oraz olejem palmowym. To są podstawy jej ekonomii, ale również ogromną role odgrywa turystyka, która w rankingu wypływów do budżetu, znajduje się na 6. miejscu. Malezja, pod względem ekonomicznym sprawia bardzo podobne wrażenie do Polski. Przelicznik walutowy jest jeden do jednego, infrastruktura i ceny podobne. Prawdopodobnie tym, co czyni największą różnicę, jest paliwo. W Malezji jego cena jest jednakowa na wszystkich stacjach i wynosi 2,30 RM, czyli jest nawet tańsze od naszego gazu. Narodową potęgą paliwową jest firma Petronas. Teraz już wiecie, skąd wzięła się nazwa Petronas Towers 🙂

Hosanna na wysokościach, czyli widok z Menara Tower
Hosanna na wysokościach, czyli widok z Menara Tower

 

Co jedzą ludzie

Malezja jest wielkim tyglem kulturowym. Obok siebie żyją Malezyjczycy, którzy stanowią nieznaczną większość, Chińczycy i Hindusi. Ważne, aby zrozumieć, że są to równoprawni mieszkańcy tych ziem, którzy w walce o niepodległość kraju zjednoczyli się i udowodnili Brytyjczykom, że zasługują na suwerenność. Każda z tych kultur sprawdziła na te ziemie swoje religie, zwyczaje, tradycje i oczywiście kuchnię. Szczerze mówiąc, w porównaniu z Malezją, Tajlandia pod względem jedzenia wypada blado. Przynajmniej z wegetariańskiego punktu widzenia. Jednak podobnie jak w Syjamie, jedzenie dosłownie leży na ulicy. Najpopularniejsze są restauracje z dużym wyborem potraw, które w dowolnej konfiguracji i ilości można nakładać na talerz. Przy kasie, jakaś miła pani, jedynie spogląda na kompozycję i oblicza koszt dania. Zdaje się, że w oczach mają wbudowane wagi i miary. Koszt takiego jedzenia waha się między 4-5 RM, czyli dokładnie 4-5 zł. Kuchnia chińska i malezyjska oparta jest głównie na mięsie, makaronie i zupach. Dla wegetarian, którymi z reguły są Hindusi, najlepszą opcją są zawsze indyjskie lokale, gdzie za kilka złotych jest do wyboru cała masa pszennych placków z sosami, oraz gulasze warzywne. Niestety, wiele z tych potraw jest smażonych na głębokim tłuszczu. Rodzaj kuchni w restauracji określa jakiego pochodzenia jest większość gości.

 

Co wiedzą o Polsce i Europie

Sarthak przyznaje, że o Polsce nie wie prawie nic. Wie tylko gdzie leży i że nie ma tam niedźwiedzi polarnych. W Europie też nigdy nie był, ale jest bardzo ciekaw jak się tam żyje. Nam, siedząc w domu, często się wydaje, że o Polsce i Europie każdy powinien co nieco wiedzieć a tymczasem sami wykazujemy się ignorancją. Bo prawda jest taka, że większość Polaków nie ma zielonego pojęcia jakie piętno odcisnęła historia na krajach Afryki, Ameryki Łacińskiej, czy właśnie Azji, a sami wymagamy, by Ci sami ludzie wiedzieli coś o Polsce, męczenniku narodów. Taki obraz wpaja nam szkoła. Bez znajomości historii innych krajów a co za tym idzie, bez odpowiedniej perspektywy, bardzo łatwo zacząć myśleć, że Polska, lub Europa jest pępkiem świata. Tymczasem, dla Azjatów są to odległe krainy a w najlepszym wypadku, atrakcyjne kierunki turystyczne. Czy często nie to samo możemy powiedzieć o Azji?

 

Czym się emocjonują, co lubią robić

W okresie świątecznym wydawało nam się, że podobnie jak w Polsce, sportem narodowym są zakupy. W galeriach handlowych ludzi było zatrzęsienie. Na szczęście to nie galerie handlowe a futbol, wyzwala w Malezyjczykach największe emocje. Na bilbordach regularnie pojawiają się wizerunki piłkarzy Manchesteru United, promujących lokalne marki. W miejsce naszych biegów i skoków narciarskich oni mają badmintona oraz squasha. Odbywa się tutaj jedna z największych profesjonalnych lig badmintona a Malezyjska para przoduje w światowych rankingach. W squashu również mają swoją gwiazdę. W przypadku Malezji nie byłem zdziwiony, ponieważ zwyczajnie nie miałem pojęcia, co lubią. Sarthak zaskoczył mnie, opowiadając o Indiach. Byłem przekonany, że najpopularniejszy jest krykiet a tymczasem prym wiedzie hokej. Nie ten na trawie ani na lodzie, tylko na parkiecie. Rano ludzie często biegają czysto dla zdrowia, ale o orientacji nigdy nie słyszeli. Po zaprezentowaniu mapy i wyjaśnieniu idei biegów na orientację, ze skonsternowanym wyrazem twarzy, Sarthak jedynie przytaknął, niby ze zrozumieniem. Na pytanie czy oglądali Kevina pokiwał przecząco głową. Jak to możliwe, że w Malezji podczas świąt nie oglądają Kevina..? 

 

Jakiego są wyznania

To co czyni Malezją wyjątkową, jest istnienie obok siebie trzech wielkich kultur i religii: Muzułmańskiej,Buddyjskiej i Hinduskiej. Każda z nich ma swoje świątynie, swoich przywódców religijnych i święta. Dzięki temu, szczęściarze mają w roku ponad 20 dni wolnych od pracy, bo prócz świąt narodowych, każdy ze stanów ma osobne święta na takie okazje jak urodziny sułtana lub gubernatora. Polityka religijna Malezji jest bardzo tolerancyjna. Mimo znikomego odsetka Chrześcijan, Boże Narodzenie, jako najważniejsze dla nich święto, jest również dniem wolnym od pracy. Mimo, że dla praktycznie całego kraju ten dzień pozbawiony jest wartości religijnej, nie przeszkadza Malezyjczykom w przystrajaniu choinek i obdarowywaniu się prezentami z tej okazji. Główną religią jest Islam i Malezja uważana jest za kraj Muzułmański. W Kuala Lumpur po raz pierwszy w życiu odwiedziliśmy meczet, gdzie jakaś starsza kobieta zrobiła nam krótki wykład o Islamie. Słuchając jej, odnaleźliśmy dokładnie te same wartości co w innych głównych religiach. Być może czas sięgnąć po Koran aby to zweryfikować? 🙂

Wnętrze narodowego meczetu w Kuala Lumpur
Wnętrze narodowego meczetu w Kuala Lumpur

 

Krótko o Indiach 

Jest wiele pytań na które zbyt trudno odpowiedzieć. Po tygodniowym pobycie w stolicy ciężko wysnuwać daleko idące wnioski w skali kraju, bo mogłoby to doprowadzić do skrzywionego obrazu, czego wolelibyśmy uniknąć. Sarthak dużo opowiadał nam o Indiach i niestety, ale kraj coraz widoczniej podążają zachodnią ścieżką rozwoju i liberalizacji. Przez ogromną liczbę ludności i deficyt niemal wszystkiego, wyścig szczurów nigdy nie nabrał takiego tempa jak teraz. Na uczelnie jest po kilkuset chętnych na jedno miejsce, transport publiczny w dużych miastach jest niesamowicie zapchany a ludzie coraz częściej zatracają się w materializmie, zapominając o swojej hinduskiej duchowości.. Jeśli Indie nie zreflektują, nie przypomną sobie swojego wielkiego lidera – Gandhiego, staną się kolejną kopią zachodu, z dumą mieniącą się jako największa demokracja na świecie. 

 

Młody, a mądry

Na koniec naszego pobytu zadałem Sarthakowi pytanie, jaki jest cel w jego życiu.

– Zdaje się, że moim celem jest balans w życiu. Ustawianie zbyt wysokich celów jest niezdrowe i tworzy niepotrzebną presję. Nigdy nie wiem co się wydarzy za kilka lat. Obecnie mam pracę którą lubię i jestem nastawiony na rozwój. Nie interesuje mnie za bardzo jak dużo zarabiam, bo robiąc coś dobrze i stale się rozwijając, pieniądze przyjdą same. Teraz, od 2 lat mieszkam w Malezji, ale nigdy nie wiem, czy za kilka lat nie będę musiał wrócić do rodzinnego domu zaopiekować się rodzicami na starość. Chciałbym kiedyś nieco więcej podróżować niż obecnie, ale jeśli warunki mi na to nie pozwolą to w porządku. Robiąc coś dobrze teraz, zaprocentuje to na pewno kiedy będę chciał coś w swoim życiu zmienić. Wszystkie nabyte umiejętności nie zginą. Tego staram się trzymać a reszta nie jest zbyt ważna.

Byliśmy pod ogromnym wrażeniem, tak dojrzałej wypowiedzi 24 latka. Słuchając go i spędzając z nim te 3 dni, wiedziałem, że to co mówi to nie sucha teoria, on naprawdę przekłada to na życie. Zdawał się świetnie odnajdywać w codziennej dżungli obowiązków, na nic nie narzekając, ciesząc się z procesu nauki. Sarthak pozostawił po sobie ciepłe wrażenie i głęboki podziw. Będziemy go wspominać jeszcze nie raz.

Ekipa z Kuala
Ekipa z Kuala, jechaliśmy na herbacie, bo browar po 16 zeta

podziel_sie

3 Komentarzy

  1. W sumie mieliście dużo szczesia. Ostatnio jak jechałam do włoch, napisałam chyba wiadomość do 100 osób na CS i niestety bez odzewu. Może zachodnia Europa jest trochę spaczona pod tym względem :)?

    • Mariuszsays:

      Hej Jula 🙂
      Ja to w ogóle mam wrażenie, że CS to jest w połowie serwis randkowo-towarzyski, gdzie odsetek ludzi faktycznie oferujących kawałek podłogi jest coraz mniejszy. Myślę, że mogliśmy mieć farta, bo na 10 wysłanych wiadomości, reszta była negatywna 🙂

  2. hej, bardzo mi sie podoba, co piszesz!
    jestem wlasnie w Malezji (po raz trzeci), bedac pierwszy raz skorzystalam z CS (pierwszy i jedyny raz w zyciu) i zaprzyjaznilam sie z hostem, a w Malezji sie zakochalam. Pozdrawiam!

Zostaw komentarz

Twój mail nigdy nie zostanie udostępniony osobom trzecim. Wymagane pola są zaznaczone.