O nas

Początek bloga zainicjowała nasza kilkumiesięczna podróż do Azji Południowo-Wschodniej pod koniec 2014 roku, a teraz jest naszą małą przestrzenią w internecie, w której dzielimy się swoimi przygodami i wskazówkami z podróży po świecie. Mamy nadzieję, że Wam się spodoba 🙂
O Marcie

Marta ma w życiu bardzo jasną i prostą hierarchię wartości. Na pierwszym miejscu są zwierzęta, a później cała reszta. W 2018 doszedł jeszcze nasz synek Wojtek, więc teraz to już w ogóle.. Nie mam żadnych wątpliwości, że gdyby miała wybierać między mną a jakimś słodkim szczeniakiem, jestem na przegranej pozycji. Ale przynajmniej wiem, że taki psiak miałby z nią dobrze jak nikt. Oswajała już króliki, żółwie i koty a od dziewięciu lat próbuje oswoić również mnie. Wspólnie wyjeżdżamy w coraz to dalsze zakątki globu. Zawsze przewiduje parę kroków do przodu, każe mi zdjąć moje różowe okulary i chociaż nigdy się do tego nie przyznaję, bez tego zapewne nie raz wpakowałbym się w jakieś kłopoty. Jeśli już jednak uprę się na coś i Marta widzi, że przypadek jest beznadziejny, zawsze dzielnie mnie wspiera. Pełna empatii i ciągle się śmiejąca duszyczka.

Kiedy widzę, jak myli prawą stronę z lewą nie mogę się nadziwić, że mam na codzień przed sobą byłą reprezentantkę Polski w biegu na orientacje. Nagminnie podkrada mi skarpetki, udając, że wszystko jest w porządku. Najlepsza żona na świecie 🙂

 

O Mariuszu

Mariusz, potocznie zwanym Marianem to facet lubiący wytyczać nowe szlaki i wyłamywać się z powszechnie istniejących schematów. Nieraz to jego wyłamywanie się przyprawiało mnie o zawroty głowy, jednak nie ukrywam, że to lubię. Optymista, który wiecznie powtarza „będzie dobrze” i co lepsze zawsze jest dobrze! Realista do bólu, ściągający mnie i moje nierealne, rozbrykane plany na ziemie.  Indywidualista, ale przy tym dusza towarzystwa, która potrafi mnie rozbawić jak mało kto. Człowiek, którego kochają uliczne żule. Przyciąga ich jak magnes. Miłośnik wszystkiego co jest związane ze wschodem.

Poza tym Mariusz skończył informatykę na Politechnice Łódzkiej, potem pracował w korporacji jako programista, jednak po niecałym roku rzucił to w pizdu a aktualnie jest czymś na kształt freelancera, ale w sumie nie wiadomo czym on się właściwie zajmuje. Od zawsze kocha podróże! Nawet te po uliczkach swojego miasta. Szczególnie nocą kiedy spadnie pierwszy śnieg. Nie można go na długo utrzymać w jednym miejscu, jak takie dziecko z ADHD. Ledwo wróci do domu, jeden dzień się nacieszy, a drugiego już widzę go z nosem zatopionym w mapie. Poszukuje równowagi w otaczającym go świecie.

 

O Wojtku

Los chciał, że biedulina trafił do naszego domu. Po dziewięciu wygodnych miesiącach u mamy w brzuchu od sierpnia 2018 jest z nami i niech wie, że z podróżami mu nie odpuścimy. Zobaczymy co za element z niego wyrośnie. Póki co przewijamy, karmimy, kochamy.