Rajskie Koh Lipe

Jak wiadomo, w życiu najważniejszy jest balans, więc po 10. dniach ascezy i medytacji przenieśliśmy się na Koh Lipe – małą wysepką przy granicy z Malezją, gdzie woda mieni się niebiańskim turkusem a czas płynie leniwie. Jak to zwykle bywa w trakcie naszej podróży, na miejsce zawiódł nas przypadek. Ktoś, gdzieś, powiedział, że Lipe to takie Phi Phi tylko 20 lat temu. W dodatku zachwalał tutejszy snorkeling. Nie było potrzeby dłużej nas przekonywać. Już dwa dni po wyjściu z Suan Mokkh postawiliśmy nasze nogi na białej mączce plaży Pattaya.