Recenzja ultralekkiego namiotu Naturehike – chińskie nie znaczy gorsze!

Wiecie, że naprawdę ciężko w Polsce znaleźć namiot poniżej 1,5 kg? Przekopałem wszystkie sklepy internetowe i znalazłem jedynie kilka sensownych propozycji, lecz w większości przypadków cena nieco przewyższała mój zaplanowany budżet. Namioty o takiej wadze i sensownych parametrach kosztują około 1200-1500 zł. Wielokrotnie przekonałem się już, że za jakość się płaci, ale tym razem niestety były to trochę zbyt wysokie progi. Nieco zrezygnowany, zacząłem godzić się z myślą, że na samotną wyprawę będę zmuszony dźwigać mojego niespełna 3 kilowego Trolla Fjorda Nansena (swoją drogą, znakomity namiot). W tym momencie zwątpienia natrafiłem na wzmiankę o chińskim namiocie, który oferował niesamowite parametry w stosunku do ceny. Produkt zachodnio brzmiącej marki Naturehike znalazłem na „chińskim Amazonie”, czyli Aliexpress. Prezentował się faktycznie pięknie: waga poniżej 1,5 kg, samonośność i niewielkie rozmiary za 100$? Po przeczytaniu bardzo pozytywnych opinii postanowiłem zaryzykować. Złożyłem zamówienie i nastawiłem się na 3-4 tygodniowe oczekiwanie na paczkę.

To już 4 miesiące w Polsce, co pozostało w nas z Azji?

To już 4 miesiące jak wróciliśmy z naszej podróży po Azji z powrotem do Polski. Zleciało jak z bicza strzelił i dopiero teraz jestem w stanie cokolwiek napisać. Gdybym zrobił to tuż po powrocie, obawiam się, że mogłoby wystąpić sporo przekłamań, które sam sobie chciałbym umiejętnie wcisnąć. Tym razem postaram się być w 100% szczery. Dojście do tego zajęło mi sporo czasu i przemyśleń.

Koszty życia w podróży – na miejscu i w drodze

Myślę, że ten temat może zaciekawić wiele osób. Każda osoba planująca, lub marząca o podróży, w pewnym momencie dochodzi do kwestii finansowej. To bardzo rozległy temat i przy pytaniach o koszty podróży, należy najpierw dodać nieśmiertelne: „To zależy”. Po prostu nie da się konkretnie i jednoznacznie odpowiedzieć, bo ile osób, tyle wymagań. Nie będę się zatem silił na odpowiedź, lecz po prostu zaprezentuję Wam jak kwestia finansowa wygląda u nas. W celach poznawczych zaprezentuję nasze koszty na przestrzeni dwóch miesięcy, podczas których podróż miała różny charakter. W listopadzie byliśmy stacjonarni. Wynajęliśmy domek na tajskiej wyspie – Lancie, natomiast między 10 grudnia a 10 stycznia (wyłączam 10 dniowy okres w ośrodku medytacji) dalej zwiedzaliśmy Tajlandię, a następnie Malezję, Singapur i Kambodżę, czyli innymi słowy – byliśmy w drodze. Zapraszam do szczegółowego porównania kosztów, wraz z opisem w jakich warunkach sypialiśmy, gdzie jedliśmy, czym jeździliśmy oraz z jakich rozrywem korzystaliśmy. Myślę, że to może dać całkiem dobry obraz budżetu, jaki trzeba planować przed podróżą do tej części Azji.

Trudy podróży po Azji

Zawsze kiedy myślałem o długiej podróży, przed oczyma stawały mi nieznane dotąd światy, bogate kultury, nieodkryte miejsca, nowe znajomości z ludźmi balansującymi na granicy życia i śmierci, oraz przeświadczenie, że  to dopiero by było prawdziwe życie. Nic dziwnego. Dużo się mówi i pisze o zaletach podróży, w jakie miejsca może ona zanieść, z jakimi ludźmi złączyć i czego dać doświadczyć. To wszystko prawda, ale podróż to też szereg wielu trudów i niewygód. Jesteśmy w drodze dopiero trzy miesiące a to już wystarczyło aby przekonać się, że nie wszystko jest takie piękne jakby się wydawało. Ruszyliśmy z romantycznym nastawieniem, które z czasem nieco zblakło. Codzienność podróży, która nie zawsze jest tak fascynująca jak się ją opisuje, zmusiła do wielu przemyśleń i stawieniu czoła rzeczom takim, jakimi są, a nie jakimi chciałoby się, żeby były.