Rosja – Siewieromujsk

XX wiek to dla Rosji fascynująca, choć brutalna, historia walki człowieka z przyrodą. W imię wielkiej komunistycznej Rosji, ludzie zostali rzuceni w syberyjską otchłań aby budować nowy, wspaniały socjalizm. Nie lada było to wyzwanie, zasiedlić terytoria większe od Europy, i oddalone o kilka tysięcy kilometrów od Moskwy. Mimo to, ludzie niesieni euforią towarzyszącą chyba każdemu odkrywcy i pionierowi, docierali na najdalszą północ, na daleki wschód, oraz w jedne z najzimniejszych rejonów na ziemi. Wszystko po to by budować potęgę kraju, wypełniać polecenia nieomylnej partii, ale także po to, aby zaspokoić potrzeby romantycznej, rosyjskiej duszy.

Siewierobajkalsk – serce północnego Bajkału

Siewierobajkalsk od razu mi się spodobał, jak tylko tu przyjechałem. Wysiadłszy z pociągu, przywitał mnie tutejszy symbol, czyli budynek dworca. Jeśli się na niego dłużej popatrzeć, można w jego kształcie rozpoznać żagiel. Lata świetności ma już za sobą ale sama stacja nadal pozostaje jednym z największych na magistrali BAM. Choć z pozoru jest to kolejna sowiecka mieścina z paskudnymi blokowiskami, ja odnalazłem tu coś, co ciężko zdefiniować słowami. Najlepiej do moich odczuć pasuje powiedzenie, że „poczułem tutejszy klimat”. Małe lokalne targowisko, kilka knajpek przy dworcu, stragany zastawione omulami i bamboszami, a do tego piękne położenie wśród gór, nad samym brzegiem Bajkału, nadaje temu miejscu coś bajkowego. Prowincjonalizm, romantyzm, przyroda – tym tutaj oddychałem. Przewodniki powiedzą, że nie ma tu nic ciekawego. Ja powiem, że jest całe mnóstwo ciekawych rzeczy!

Jak wyrobić wizę do Rosji?

Każdy miłośnik Rosji powinien udać się do tego kraju chociaż raz, żeby skonfrontować swoje wyobrażenie z rzeczywistością. Czy obrazki w internecie pokazujące jak ruscy zbijają z niedźwiedziami piątkę zawierają ziarno prawdy? Albo, czy wódkę pije się w kubkach, albo czy żeby pokonać syberyjskie drogi potrzeba czołgu T-55? Nie pozostaje nic innego jak ruszyć w podróż i przekonać się samemu. Człowiek już pakuje fanty do samochodu, zabiera żonę, dzieci, matkę, nawet psa, i lada moment stoi na granicy zdziwiony, co tak wolno idzie. A tu nagle okazuje się, że to już przecież nie Schengen i wizy obowiązują! Jakieś barbarzyństwo normalnie..

Kolej Transsyberyjska – wskazówki praktyczne

Dobrze to pamiętam. Parę lat temu, podczas jakiegoś długiego wieczoru, po raz kolejny podróżując palcem po mapie, trafiłem na stronę poświęconą Kolei Transsyberyjskiej. Przeczytawszy wszystkie informacje na stronie, zacząłem marzyć, aby kiedyś wybrać się w podróż na daleki wschód. Byłem wtedy na 3 roku studiów i nie miałem na taki wyjazd środków, ale ziarenko zostało zasiane. Od tego niepozornego wieczoru, narodziła się moja fascynacja Rosją, Kilka lat później, 35 minut po północy, odjeżdżałem z moskiewskiego Dworca Jarosławskiego w kierunku Irkucka. Moje marzenie właśnie się urzeczywistniało.

Kolej transsyberyjska – jak kupić bilet?

Serię wpisów o Rosji rozpoczyna poradnik rozprawiający się z tematem kupna biletu na Kolej Transsyberyjską. Zdawałoby się, że to trywialna sprawa, ale w gruncie rzeczy nie jest to takie proste. Wokół biletów narosło wiele pytań i tyle samo odpowiedzi. Przeszukując internet mogę stwierdzić, że wiele z nich jest już nieaktualnych, dlatego postanowiłem na podstawie własnych doświadczeń zebrać do kupy wszystkie informacje i obszernie opisać cały proces zakupu biletów na legendarną Kolej Transsyberyjską. Po co dawać zarobić pośrednikom, skoro można w prosty sposób zrobić to samemu?

Dziennik podróży – wrzesień na Syberii 2015

Prawie dwa miesiące temu wróciłem z miesięcznej podróży po wschodniej Syberii. Przeżyłem niesamowitą przygodę, choć nie wszystko poszło tak, jak opisywałem to w poście o przygotowaniach. Niektórym obiecałem, że skończę przepisywać dziennik do końca listopada. Mamy 30 dzień tego miesiąca, godzinę 21 i proszę bardzo, słowo się rzekło. Zdjęcia i filmik zmontowałem błyskawicznie, bo w ciągu 3 dni od powrotu do domu, ale przepisywanie dziennika podróży to już było bardziej karkołomne zadanie. Podczas podróży, przez miesiąc czasu, w moim małym kajecie zapisałem blisko 60 stron.