Życie ascety, czyli 10 dni medytacji w Suan Mokkh – część II

W drugiej części opisu 10. dniowej medytacji prezentujemy zupełnie odrębne opisy naszych wrażeń i spojrzenia na codzienne zajęcia.

W części I możecie przeczytać o strukturze zajęć, ośrodku medytacyjnym i naszych początkowych odczuciach

Wydawało się, że cisza jest naturalnym prawem każdego człowieka, które zostało nam odebrane. Z przerażeniem myślałem o tym, przez jak wielką część życia wystawieni jesteśmy na kakofonię, którą sami stworzyliśmy, wyobrażając sobie, że niesie nam przyjemność i zapewnia towarzystwo. Każdy co jakiś czas powinien domagać się tego naturalnego prawa i wywalczyć dla siebie kilka dni ciszy, podczas których może się skupić na sobie i podleczyć nadwątlone zdrowie.

Tiziano Terzani, Powiedział mi wróżbita

Życie ascety, czyli 10 dni medytacji w Suan Mokkh – część I

Cały czas będziemy poruszać się po podłożu duchowo-filozoficznym więc uraczę Was wstępem w takimże klimacie. Chyba każdy z nas w pewnym momencie życia postawił sobie pytanie, czym właściwie jest szczęście? Zapewne wielu na nie odpowiedziało mniej, lub bardziej precyzyjnie. To pytanie nie ominęło również nas. Po wielu próbach definiowania i redefiniowania szczęścia, zawsze okazywało się, że to nie to. Pozostawało nieuchwytne, bo kiedy już nam się wydawało, że łapiemy szczęście za nogi, wymykało się i przybierało inną postać. Mamy tendencję do umieszczania naszego szczęścia w przyszłości i warunkowania go, przy czym owe warunki, zawsze różnią się od stanu obecnego. Chęć zmiany w naturalny sposób doprowadziła nas do zainteresowania się filozofią i rozwojem duchowym. Po przeczytaniu wielu książek i wysłuchaniu ludzi, którzy zdają się być autorytetami w tych sprawach, można było stwierdzić jedno – szczęście jest tylko tu i teraz. Szkoda tylko, że sama wiedza nijak się ma do praktyki. Życie w teraźniejszości jest dla przeciętnego człowieka strasznie trudne.