Sprawdzone pakiety internetowe na telefon- Tajlandia, Malezja, Laos, Kambodża

Uwaga! Dane są aktualne na luty 2015. 

Internet za granicą zawsze sprawia większe lub mniejsze problemy a już szczególnie  w Azji, dlatego postanowiłem zebrać informacje do kupy i stworzyć przejrzysty poradnik, który powinien Wam pomóc przy wyborze odpowiedniego operatora i pakietu w kilku krajach Azji Południowo-Wschodniej. Wszystkie karty i pakiety sami posiadaliśmy i testowaliśmy. W mobilnym świecie, oferty zmieniają się dość szybko, więc ciężko powiedzieć jak długo ten poradnik będzie aktualny. Przy każdym kraju podałem też adresy stron www, gdzie powinny być aktualne informacje odnośnie cen i pakietów. Ceny starterów z reguły wahają się na poziomie 5-8 zł. Z dostępnych pakietów internetowych wybieram te, które w mojej opinii są najbardziej opłacalne. Każdy pakiet działa także od razu po włożeniu karty do przenośnego modemu.

Laos – Skuterem przez płaskowyż Bolaven

Wodospady, ludzie, plantacje kawy i herbaty, zimne noce w górach. Tak zapamiętamy naszą 3 dniową wycieczkę po płaskowyżu Bolaven, w okolicach Pakse – największego miasta południowego Laosu. Przedostaliśmy się tutaj autobusem prosto z błogiego relaksu na Don Det, aby dla odmiany zażyć trochę ruchu i przygody. Po przeprowadzeniu krótkiego dochodzenia w internecie, na temat atrakcji okolicy, postanowiliśmy wypożyczyć skuter, zostawić zbędny bagaż i wybrać się na 3 dniową pętlę, liczącą trochę ponad 300 km.

4000 wysp w Laosie

Kilka dni kompletnego relaksu, to coś, czego nam było trzeba. Po aktywnych 3 tygodniach stwierdziliśmy, że czas zwolnić i dać sobie chwilę na odpoczynek. W Kambodży nie zabawiliśmy zbyt długo, ograniczyliśmy się do dwóch głównych węzłów turystycznych, czyli Phnom Penh i Siem Reap, z Angkorem na czele. Prawdopodobnie w związku z dużym chaosem, ruchem ulicznym i wszechobecną biedą i smrodem, dopadło nas coś w stylu podróżniczej chandry. Nie mieliśmy ochoty zwiedzać, a rykoszetem dostał Angkor, który potraktowaliśmy trochę po macoszemu. Zaliczone – to słowo najlepiej obrazuje nasz romans ze starożytnymi ruinami Państwa Khmerów. Zaszła potrzeba zmiany otoczenia. W takiej sytuacji przyspieszyliśmy naszą wizytę w Laosie.