Nasz domek w Pai – Tajlandia

Już sporo wcześniej planowaliśmy, że cały luty ponownie spędzimy w jednym miejscu. Zachęceni wieloma pozytywnymi opiniami na temat północnej Tajlandii, chcieliśmy osiąść w pobliżu Chiang Mai – drugiego największego miasta w Tajlandii. Dość długo szukaliśmy czegoś spełniającego wszystkie nasze wymagania. Chiang Mai, ze względu na niskie koszta utrzymania i piękne położenie, jest popularne wśród turystów i ekspatów w tym okresie roku. Większość agencji nieruchomości albo nic nie miało, albo nie można było nic wynająć na okres jednego miesiąca. Zdecydowanie nie chcieliśmy kolejnego miesiąca spędzić w małym pokoiku jakiegoś gościńca. Kiedy Brat mi powiedział, że chcą nas odwiedzić całą rodzinką, sprawa była przesądzona – trzeba znaleźć coś przestronnego. Po kilku dniach poszukiwanie dobiegło końca i ostatecznie wylądowaliśmy nie w Chiang Mai, ale 130 km dalej na północ – w Pai.

 

Przypadek naszym przyjacielem

Nasz domek znaleźliśmy poprzez stronę Airbnb*. Jest to platforma pozwalająca wynajmować od prywatnych osób pokoje, mieszkania albo domki na dni, tygodnie i miesiące. Z moich obserwacji wynika, że jest to dobra opcja tylko na kraje wysoko rozwinięte, natomiast jak na azjatyckie warunki, ceny zazwyczaj były zbyt wysokie. Na przekór temu, jakimś cudem to właśnie tu znaleźliśmy wymarzone miejsce do spędzenia całego miesiąca. Wyszło trochę zabawnie, ponieważ dopiero kilka dni przed przyjazdem, zdałem sobie sprawę, że miejsce to nie jest obok Chiang Mai, tylko ponad 100 km od niego! Byliśmy jednak tak zauroczeni domkiem, że bez większego żalu pożegnaliśmy duże miasto i pojechaliśmy na północ. Okazało się być to strzałem w dziesiątkę.

 

780 powodów do wymiotów

Z Chiang Mai pokonanie 130 kilometrów zajęło nam 3 godziny. Dawno już nie miałem symptomów choroby lokomocyjnej, na którą za młodu cierpiałem, ale ta trasa rzuciła mną o ziemię jak workiem kartofli i kazała błagać o litość. Przez większą część jazdy miotało nami co chwila to na lewo, to na prawo; wszystko za sprawą blisko ośmiuset zakrętów. Połowę trasy musiałem spędzić w pozycji horyzontalnej na kolanach Marty, aby nie narazić współpasażerów na spotkanie z zawartością mojego żołądka. Co lepsze, na początku jazdy do pierwszego postoju nie tylko ja umierałem. Marta kochająca podróże lokomocyjne również doznała mdłości i zawrotów głowy. Ach te zakręty. Po dotarciu do Pai musiałem chwilę ochłonąć i dopiero zadzwoniłem do naszego gospodarza aby po nas podjechał.

 

Home sweet home

Frank i Marisa od razu sprawili wrażenie bardzo sympatycznych. Pomogli nam przy wypożyczaniu skutera (za cały miesiąc zapłaciliśmy 200 zł) i transporcie bagaży. Wyjechaliśmy jedynie 2 km za miasto i jak za dotknięciem różdżki z buzującego centrum turystycznego znaleźliśmy się w zacisznej okolicy, z przepięknym widokiem na okoliczne wzgórza. Miła odmiana po kilku noclegach w sąsiedztwie lotniska.  Zazwyczaj jest tak, że nieruchomości wyglądają dużo lepiej na zdjęciach niż w rzeczywistości. Ku naszej radości, tym razem było inaczej.

Nasz domek w pełnej krasie
Nasz domek w pełnej krasie

 

Domek jest utrzymany w drewnianym, skromnym stylu. Nie wiem o co chodzi z tą całą budową na palach, ale dzięki temu mamy przynajmniej lepszy widok. Wokół jest dużo zieleni a nasi gospodarze mieszkają kilkadziesiąt metrów obok. Bardzo szanują prywatność, ale w razie czego zawsze można im zgłosić jakikolwiek problem.. Kto nie miał nigdy do czynienia z nieuchwytnym właścicielem, ten może się tylko domyślać, jak duża jest to zaleta.

Jak wspomniałem, główną zaletą jest rozbudowany taras z fantastycznym widokiem na okolicę. Nic rano nie pobudza lepiej, niż haust świeżego, chłodnego powietrza w takiej scenerii.  A śniadania w bliskim kontakcie z naturą to ogromna przyjemność.

Dla wszystkich starczy miejsca
Dla wszystkich starczy miejsca

 

Najlepszy taras ever
Czy da się tutaj NIE zrelaksować?

 

Jednego poranka to miejsce zostało dotkliwie zaatakowane przez mrówki
Jednego poranka to miejsce zostało dotkliwie zaatakowane przez mrówki

 

Tajemniczy wschód słońca widziany z tarasu
Tajemniczy wschód słońca widziany z tarasu

 

Dźwięk dzwonków inicjuje poranne ćwiczenia
Dźwięk dzwonków inicjuje poranne ćwiczenia

 

Wnętrze jest proste, ale posiada wszystko co potrzeba, bez zbędnych bajerów. W dodatku jest dużo miejsca i bez przeszkód możemy uskuteczniać regularną jogę.

Można by powiedzieć, że to salon
Można by powiedzieć, że to salon

 

Kołdra i koc, bo rano temperatura spada do około 13 stopni
Kołdra i koc, bo rano temperatura spada do około 13 stopni

 

Zmywając naczynia można narwać świeżych bananów
Zmywając naczynia można narwać świeżych bananów

 

Zapytacie ile taki wynajem kosztuje? Ano już Wam mówię: dokładnie 700$. Jest to dużo (szczególnie przy obecnym kursie dolara), a nawet bym powiedział, że bardzo dużo, jak na Azję. No ale skoro ten jeden raz rodzinka przyjeżdża, postanowiliśmy się szarpnąć na coś większego i muszę Wam powiedzieć, że  mając jeszcze w głowie nasz domek na Lancie, ani trochę nie żałujemy 🙂

 Zakładając konto z naszego linka na Airbnb otrzymasz kredyt w wysokości 25$ do wykorzystania podczas dowolnej rezerwacji za pośrednictwem serwisu. My również otrzymamy 25$ kiedy zakończysz swój pierwszy pobyt. Jeśli teksty na blogu są dla Ciebie pomocne lub interesujące, rozważ założenie konta na Airbnb przez nasz link. Nie musisz od razu go wykorzystać do zrobienia rezerwacji. Dzięki!

podziel_sie

Jestem miłośnikiem podróży, Rosji i filozofii dalekowschodniej. Uważam, że w życiu najważniejszy jest balans. Uwielbiam książki i marzę o zbudowaniu w domu wielkiej biblioteczki. Nie wyobrażam sobie życia bez biegania na orientację. Ciągle szukam czegoś nowego.

4 Komentarzy

  1. poly88says:

    Nie ma morza …. :[ … nie ma plaży…. :[ … jakieś totalne zadupie… :[… piach i chwasty jakieś… gdzieś ty szwagier moją siostrę zakwaterował 😛

    • Mariuszsays:

      Taką dziwną masz siostrę Szwagier. Wyobraź sobie, że jej się tu podoba 😀

  2. Och, te zdjęcia domku wyglądają jak z moich dziecięcych marzeń! Cudowne! Zazdroszczę ogromnie no i podziwiam odwagę 🙂

    • Mariuszsays:

      Jest to chyba jedyne miejsce w Tajlandii, gdzie faktycznie pomyśleliśmy, że można by tutaj mieszkać 😀
      Dzięki za miłe słowa, pozdrawiamy!

Zostaw komentarz

Twój mail nigdy nie zostanie udostępniony osobom trzecim. Wymagane pola są zaznaczone.