13 losowych obserwacji z Koh Lanty, Tajlandia

Im dłużej przebywamy w Tajlandii, tym coraz subtelniejsze aspekty życia codziennego jesteśmy w stanie poznać. Zaliczając w biegu kolejne zabytki, świątynie i inne miejsca „must-see” nie ma możliwości dostrzec wielu rzeczy drobniejszych. Podczas podróży najbardziej cenimy sobie właśnie takie doświadczenia. Codzienne rzeczy dla mieszkańców, najczęściej dla nas – turystów – są zupełnie zaskakujące. Kilka dni spędzonych w jednym miejscu otwiera oczy na wiele spraw. Na Koh Lancie spędzimy w sumie ponad miesiąc, ale już po trzech tygodniach możemy się z Wami podzielić naszymi obserwacjami dotyczącymi życia codziennego. Oczywiście pomijamy spostrzeżenia natury cenowej, bo to materiał na zupełnie osobny wpis.

 

1. Budynki i lokale powstają w ekspresowym tempie

Kiedy przyjechaliśmy pod koniec października, było przed sezonem i wiele prac budowlanych jeszcze trwało. Gdzieniegdzie budowały się nowe domki do wynajęcia, restauracje, czy też stoiska z różnymi duperelami. Jakież było nasze zdziwienie, kiedy po tygodniu zaczęliśmy dostrzegać, że klepiska zmieniły się w restauracje a z gołych ścian powstały domki gotowe do wynajęcia. Rzecz jasna, jakość wykonania może zostawiać sporo do życzenia, ale szybkości im odmówić nie można.

 

2. Dominującą religią jest Islam

Na Koh Lancie, według lokalnego przewodnika, 95 procent mieszkańców to muzułmanie. Początkowo nie chciało nam się wierzyć, że w tym bardzo buddyjskim kraju na niektórych wysepkach islam jest aż tak dominujący, ale okazuje się, że faktycznie tak jest. Jadąc główną drogą co chwila wyłaniają się smukłe, jasnozielone minarety, na których z zamontowanych głośników co kilka godzin na całą okolicę rozlegają się modlitwy. Widać dużo kobiet noszących hidżaby a czasem także burki, natomiast wielu mężczyzn nosi charakterystyczne białe czapeczki.

 

3. Tajowie są uprzejmi i wiecznie uśmiechnięci

Tajowie z natury są uprzejmi i uśmiechnięci. Podczas zwykłej przechadzki stale napotykamy się na zupełnie spontaniczne uśmiechy, których nie sposób nie odwzajemnić. Przyjeżdżając z Polski, na początku wydawało się to dziwne, ale po kilku dniach samo weszło nam w krew i teraz częsty uśmiech traktujemy jako coś naturalnego. Wchodząc do sklepu zawsze zostajemy powitani z uśmiechem na twarzy. Można wyczuć, że w znacznej większości nie jest w żaden sposób udawane. Tajowie są po prostu mili.

 

 

4. Kiedy Taj popełni błąd, przeprasza po kilka razy

Czasem zdarza się, że Tajowie się pomylą; źle podadzą cenę lub przyniosą inne danie niż zamawialiśmy. Po uświadomieniu sobie błędu przepraszają po tysiąckroć, chociaż najczęściej sprawa jest błaha, nawet nie warta zachodu. Co prawda dopóki im się nie wypomni, wszelkie pomyłki tuszują uśmiechem. Tajowie starają się unikać momentów mogących spowodować zakłopotanie, więc zazwyczaj na drobnostki przymykamy po prostu oko.

 

5. Znajomość podstaw angielskiego jest powszechna

Koh Lanta jest wyspą turystyczną, która nieustannie się rozwija. Wiedzieliśmy, że po angielsku się dogadamy, ale jest dużo lepiej niż się spodziewaliśmy. Co prawda mało kto zna angielski na poziomie zaawansowanym, ale podstawowe umiejętności prezentuje większość sprzedawców i kelnerów.

 

6. Czujemy się tutaj bezpiecznie

Skala kradzieży i rozbojów na wyspie jest znikoma. Normalną praktyką jest zostawianie swoich kasków i zakupów wiszących luzem na skuterze. Ludzie zostawiają często swoje rzeczy niepilnowane i nie ma z tym żadnego problemu. To wspaniałe, że nie trzeba mieć oczu dookoła głowy, tylko można się w pełni zrelaksować i korzystać z miłej atmosfery. Do tej pory nie mieliśmy żadnej nieprzyjemnej sytuacji. Oby tak pozostało.

 

7. Opieka zdrowotna jest powszechna i na wysokim poziomie

Wyjeżdżając do Azji sporo ludzi obawia się o opiekę zdrowotną, jakby wyjeżdżali w totalną dzicz (no chyba, że wyjeżdżają faktycznie w dzicz, ale wtedy się nie obawiają, bo wiedzą, że nic tam nie ma). Wyobrażenia zazwyczaj zupełnie nie odpowiadają rzeczywistości. Na samej Koh Lancie jest co najmniej pięć klinik i szpital, które respektują wszystkie ubezpieczenia podróżne.

 

8. Zasady ruchu drogowego są jedynie umowne a kultura kierowców wysoka

Nieduży ruch na wyspie i praktycznie brak policji sprawia, że zasady ruchu drogowego są raczej umowne. Tak naprawdę jedyną przestrzeganą zasadą, jest zasada ruchu lewostronnego (chociaż krótkie odcinki i tak niektórzy pokonują pod prąd). Znaczną większość ruchu generują skutery, więc siłą rzeczy jest więcej miejsca na wszelkie manewry. Wyprzedzanie pod górkę, na zakręcie, skręcanie bez użycia migaczy to tylko nieliczne przykłady. Niekiedy na wąskiej drodze jednocześnie mijają się dwa samochody i dwa skutery. U nas herezja, tutaj zupełny standard. Kierowcy są bardzo spokojni, nie zauważyliśmy żadnej sytuacji w której komuś by puściły nerwy. Mimo pozornego chaosu, działa to bardzo dobrze, bo wymusza na uczestnikach ruchu wiele czujności.

 

9. Choć nie jest łatwo, warto próbować się targować

W każdym przewodniku i na każdej stronie internetowej poświęconym Tajlandii, na pewno można przeczytać, że trzeba się targować, o wszystko i wszędzie. W turystycznych miejscach bardzo niechętnie schodzą z cen, dopóki nie kupujesz czegoś droższego. Wiedzą, że niedługo znajdzie się inny turysta, który zapłaci podaną kwotę. Ceny są zazwyczaj akceptowalne, ale nie zaszkodzi próbować się targować – zawsze można kilkadziesiąt Bahtów urwać i kupić za nie Changa 🙂

 

10. Prawie wszystko je się łyżką

Tajowie jako głównego sztućca używają mojej ulubionej łyżki. Standardowym kompletem sztućców jest łyżka i widelec. Łyżka pełni rolę naszego widelca a widelec rolę noża. Tutejsze dania je się dużo wygodniej za pomocą łyżki. Tylko do Pad Thai wybieramy widelec lub pałeczki (tak, nauczyliśmy się w końcu jeść pałeczkami!)

 

11. Mimo dużej liczby turystów, na plażach wcale nie jest tłoczno

Turystów przybywa z dnia na dzień, ale jakimś cudem, na plażach dalej są luzy. Praktycznie zawsze jesteśmy w stanie znaleźć kawałek przestrzeni, w odległości co najmniej dwóch metrów od innych ludzi a niekiedy nawet całą plażę tylko dla siebie.

 

12. Życie toczy się w 90 procentach na jednym wybrzeżu

Plaże są w przeważającej większości po stronie zachodniej, więc cała infrastruktura rozwija się właśnie tam. Na wybrzeżu wschodnim jedynym ośrodkiem turystycznym jest stare miasto a poza nim można natknąć się co najwyżej na pojedyncze resorty.

 

13. Gekony są super

Gekony są super – zjadają komary, mrówki i inne owady. Mamy nawet dwie sztuki tego osobliwego stworzonka w domu. Wydają takie dźwięki, że w nocy mogą nieźle nastraszyć, jeśli się nie wie, że to tylko malutkie, niegroźne gekony.

 

Z czasem do listy pewnie będziemy mogli dodać więcej punktów, ale na razie to wszystko co przychodzi nam do głowy. Jest egzotycznie, jest gorąco, jest inaczej!

podziel_sie

5 Komentarzy

  1. Oliwciasays:

    Fajnie macie 😉 O takim życiu można tylko pomarzyć 🙂

  2. krzyszfotsays:

    gekony zawsze spoko. jak ambona 🙂

  3. Oja Oja jestem w internetach!! Pozdrowienia z pochmurnej Polski, mojej ojczyzny, w której się urodziłem i powinienem umrzeć jak każdy prawdziwy Polak!!! Wracajcie szybko na stare śmieci i przywieźcie mi dobre jedzenie z krajów, których się boję !!!

    • Hejo Mruku!

      Szook…ty i komentarze! Jak nam miło 🙂 Przywieźć coś do jedzenia będzie ciężko, ale na pewno coś Ci przyrządzimy w domciu! Pozdrowienia z gorącej i słonecznej Azji 😀

Zostaw komentarz

Twój mail nigdy nie zostanie udostępniony osobom trzecim. Wymagane pola są zaznaczone.