Jak przygotować się do długiej podróży – bagaż, budżet, mieszkanie i inne

W pierwszej części o przygotowaniach do długiej podróży mogliście przeczytać o tym jak zaplanować podróż, gdzie kupić bilety lotnicze oraz w jaki sposób zabrać się za takie tematy jak wizy, szczepienia czy ubezpieczenie podróżne. Bez tego ani rusz, ale jest więcej spraw, które trzeba przed wyjazdem załatwić. W tym wpisie zaprezentujemy Wam, jak planowaliśmy budżet, w jaki sposób załatwiliśmy opiekę do mieszkania, dlaczego czytaliśmy o regionie do którego jedziemy, jak zdecydowaliśmy się kontaktować z rodziną oraz dlaczego spakowaliśmy się w bagaż podręczny.

 

Planowanie budżetu miesięcznego

Na początku rzucaliśmy sobie bardziej kwoty, jakie chcielibyśmy, aby nam wystarczyły. Myśleliśmy, że na 2 osoby powinniśmy się zamknąć w kwocie około 5000 zł, ale późniejsze wyliczenia pokazały nam, że będzie trudno.

Gdzieś, kiedyś, widziałem pewną metodę szacowania budżetu na wyjazd, która zakłada pomnożenie ceny w miarę taniego (ale nie najtańszego) noclegu razy 3. Oczywiście nie wliczamy w to biletów lotniczych, oraz formalności załatwianych przed wyjazdem. To jest kwota, jaką będziemy już wydawać na miejscu.

Po rozeznaniu się w sytuacji cenowej, wyszło nam, że budżetowo powinniśmy wydawać w okolicach 4000 zł miesięcznie. W to wchodzą podstawowe potrzeby, czyli nocleg, jedzenie, transport. W praktyce, należy dodać do tej kwoty co najmniej 1000 zł na rozrywkę, wejściówki i takie rzeczy, ale to już zależy od osobistych preferencji. My chcieliśmy trochę korzystać z dodatkowych uroków, więc spodziewaliśmy się wydawać między 5000-6000 zł. Po 4 miesiącach możemy powiedzieć, że model sprawdza się dobrze i zamykamy się w tej kwocie.

 

Jak się spakować

Jesteśmy zwolennikami filozofii fast & light, czyli innymi słowy, małego i lekkiego bagażu. W dłuższe podróże zawsze pakowaliśmy się w duży, 60-70 litrowy plecak, ale tym razem postanowiliśmy z tym zerwać i spakować się w bagaż podręczny. Skoro mieliśmy jechać na tak długo, i tak nie mogliśmy zabrać ze sobą wystarczająco koszulek i bielizny, dlatego wzięliśmy po prostu minimalną ilość.

Takie podejście zastosowaliśmy do wszystkiego i koniec końców udało nam się wszystko upchnąć w bagaż podręczny. Marta wybrała 32 litrowy plecak a ja 40 litrowy. O naszym pakowaniu napisaliśmy osobny  wpis, który szczegółowo opisuje co ze sobą zabraliśmy w kilkumiesięczną podróż.

 

Co zrobić z mieszkaniem podczas długiej nieobecności

To była jedna z bardziej problematycznych spraw do rozwiązania. Mimo wszystko i tak byliśmy w komfortowej sytuacji, ponieważ mogliśmy poprosić naszych rodziców, aby doglądali mieszkania. Takie rozwiązanie nie było jednak do końca satysfakcjonujące, ponieważ byśmy musieli ponosić koszt utrzymania mieszkania, co przy i tak już wysokich wydatkach na podróż, niespecjalnie nam się podobało. Z drugiej strony, nie było to aż tak znaczące, więc opcja wynajmu na pół roku obcej osobie odpadała.

Przeprowadziliśmy wywiad wśród przyjaciół i najbliższych znajomych, proponując im zamieszkanie u nas na okres wyjazdu. Kilka osób zastanawiało się nad tematem i w końcu nasz klubowy kolega Łukasz, zdecydował się przyjąć ofertę. Mieszkanie jest dość duże i koszt utrzymania dla jednej osoby jest dość wysoki, więc ustaliliśmy sprawiedliwy podział, aby obie strony były zadowolone. Dzięki temu zostawiliśmy mieszkanie w zaufanych rękach a w naszych portfelach zostało sporo dodatkowych funduszy, które mogliśmy przeznaczyć na podróż. W przypadku ważnej korespondencji Łukasz może nam ją zeskanować, więc dodatkowo ten problem został rozwiązany.

 

Jak kontaktować się z rodziną

Wyjeżdżając na tak długo, trzeba pomyśleć o tym w jaki sposób kontaktować się z rodziną. Tak naprawdę dla nas było to bardzo proste, ponieważ braliśmy ze sobą komputery. Najlepszym, niezawodnym sposobem, jest zdecydowanie Skype. Nie trzeba być praktycznie wcale skomputeryzowanym, aby korzystać z tego programu.

Cała nasza rodzinka bezproblemowo radzi sobie z jego obsługą, oraz co najważniejsze, połączenia są bezpłatne. Jadąc bez komputera pewnie od czasu do czasu byśmy wchodzili do jakiejś kafejki aby porozmawiać, a w ostateczności zawsze pozostają nieśmiertelne SMSy.

 

Dlaczego warto czytać o miejscu do którego się jedzie

Zbieranie informacji o miejscu do którego jedziemy jest naszą stałą praktyką. Nie zawężamy lektury jedynie do przewodnika, a w zasadzie przewodników to w ogóle nie czytamy. Najlepsze według nas są książki podróżników, którzy odbyli podróż po danym kraju lub regionie i spisali swoje wrażenia i przygody.

Stamtąd dowiadujemy się dużo na temat kultury, zwyczajów, ciekawych miejsc, oraz mamy fajny punkt odniesienia i materiał porównawczy, jeśli książka została wydana kilkadziesiąt, lub nawet kilkanaście lat temu. Takie przygotowanie do podróży jest naszym zdaniem bardzo ważne, ponieważ pozwala obserwować zachowania ludzi, zmiany w kraju i w codziennym życiu w odniesieniu do tego, co było kiedyś. Poza tym jest to inspirujące i często pokazuje miejsca, których nie znajdziemy w przewodnikach.

 

Tak właśnie wyglądało nasze przygotowanie do podróży. Po 4 miesiącach możemy powiedzieć, że wszystko mamy nieźle dopięte i w zupełności możemy się skupić na naszej podróży, bez większych zmartwień 🙂

podziel_sie

Jestem miłośnikiem podróży, Rosji i filozofii dalekowschodniej. Uważam, że w życiu najważniejszy jest balans. Uwielbiam książki i marzę o zbudowaniu w domu wielkiej biblioteczki. Nie wyobrażam sobie życia bez biegania na orientację. Ciągle szukam czegoś nowego.

2 Komentarzy

  1. Agieszkasays:

    Mogę zapytać jaki książki przeczytaliście przed podróżą?

    • Mariuszsays:

      Hej Agnieszka 🙂

      Moją skarbnicą wiedzy o Azji był głównie Tiziano Terzani i jego fantastyczne książki: „W Azji”, „Powiedział mi wróżbita”, „Nic nie zdarza się przypadkiem”, „Koniec jest moim początkiem”. Niezwykła wrażliwość autora, wnikliwe obserwacje i intrygujące wniosków.
      Prócz tego czytałem kilka mniej znanych tytułów takich jak: „Podróż z Syjamu do Tajlandii”, „Uśmiech Pol Pota”, „Okruchy Azji”.
      Przede wszystkim Tiziano Terzani – genialny, ta sama liga co nasz Ryszard Kapuściński.
      Jeśli miałbym wybrać jedną to polecę zbiór reportaży „W Azji”, zahaczająca o większość krajów Azji Płd-Wsch i Japonię.

      Pozdrawiam!

Zostaw komentarz

Twój mail nigdy nie zostanie udostępniony osobom trzecim. Wymagane pola są zaznaczone.