Bajkał 2013 – część I

W końcu nadszedł czas na publikację zapisków z podróży. Całość pisana jest trochę w czasie teraźniejszym, trochę w przeszłym. To będzie długie. Nawet bardzo. Będzie to raport z wyjazdu Polska – Bajkał, który odbył się w składzie: Ja, Marta, Anna i Tomasz. Zdecydowałem się podzielić to na kilka części bo inaczej to chyba byście mogli coś przeczytać pewnie dopiero pod koniec roku :). Pisanie tego kawałka zajęło mi dobre 4 godziny a materiału jest jeszcze około 4 razy więcej. Następne części będę starał się umieszczać już dość regularnie. Także ciekawskich czy też znudzonych zapraszam do lektury i zachęcam do komentowania lub zadawania pytań, na które chętnie odpowiem.

Co zabraliśmy w kilkumiesięczną podróż

W naszą kilkumiesięczną podróż postanowiliśmy spakować się w bagaż podręczny. Wyjazd na pół roku z podręcznym bagażem? Brzmi jak szaleństwo, ale właśnie na takie rozwiązanie zdecydowaliśmy się przed wyjazdem. Jakby nie spojrzeć bez prania się nie obejdzie, więc po co brać dodatkowe pary koszulek czy majtek? Na początku faktycznie ciężko sobie wyobrazić upchanie swojego dobytku w nieduży plecak, szczególnie patrząc na długą listę rzeczy do wzięcia, ale to wcale nie takie trudne jakby się mogło wydawać.

Szał gotowania – czyli szkoła tajskiej kuchni

Ostatnie dni upływają nam pod znakiem ołowianych chmur i dużych opadów. Wykorzystujemy ten czas aby trochę więcej popracować a w wolnych chwilach (w zasadzie innych nie mamy) relaksujemy się czytając książki i chodząc na jogę. Jak wspominałem, nie jesteśmy tutejszym jedzeniem zbytnio zachwyceni, ale znaleźliśmy kilka potraw, które nam wyjątkowo smakują. Lubimy od czasu do czasu sami coś sobie przygotować w kuchni, więc postanowiliśmy zapisać się na dwudniowy kurs gotowania.  Spośród kilku szkół na wyspie wybraliśmy „Time for Lime”, czyli, że niby czas na limonkę. Do wyboru skłoniły nas pozytywne opinie na innych blogach które czytamy i bezproblemowe dostosowanie do naszych preferencji wegetariańskich. Tym sposobem, po ustaleniu interesującego nas menu, czekały nas dwa dni pięciogodzinnych zajęć.

Park Narodowy Mu Koh Lanta

Podczas miesiąca na Koh Lancie można zobaczyć tutaj bardzo dużo. Ostatnio pogodę mamy w kratkę – słońce i deszcz na przemian. W jeden z tych słonecznych dni postanowiliśmy wybrać się na skuterach do jedynego Parku Narodowego na wyspie – Muh Ko Lanta. Od naszego miejsca zamieszkania do parku, dzieli nas 15 kilometrów jazdy. Po kilku kilometrach na południe, we względnie cywilizowanych warunkach, ruch praktycznie zamiera a droga zaczyna się wić, jakbyśmy jechali ku górskiej przełęczy. Jedyne znaki jakie nam towarzyszą, to te informujące o stopniu nachylenia podjazdu lub zjazdu, który najczęściej waha się w przedziale 15-20%. Nasze skutery z wielki trudem, ale dawały radę tym górkom.

Mormar Cafe – cząstka Bangkoku za którą będziemy tęsknić

W każdym miejscu, nawet najmniej lubianym, znajdzie się coś, za czym człowiek zatęskni. Dla nas czas spędzony w Bangkoku, nie do końca był przyjemny.  Już po trzecim dniu pobytu wszechogarniający chaos zaczął nas męczyć. Wszędzie wszystkiego pełno, ludzi, straganów, naganiaczy na różne atrakcje. A mimo to, w tak dużym i zatłoczonym miejscu znalazło się takie małe miejsce, mała, praktycznie pusta restauracyjka, w której było najlepsze jak do tej pory jedzenie i niezwykle miły szef. Nie wiemy w sumie czy to był chińczyk czy taj, jak dla mnie mix tych obu.